Masz do wykonania projekt filmowy. Zabierasz się za scenariusz, listę ujęć, listę miejsc, listę osób do wywiadów. Nagrywasz. Nagrywasz znowu. Kończysz. Wreszcie siadasz do komputera z niezliczoną ilością plików. I pojawia się pytanie. Jak je ze sobą połączyć? To odwieczne pytanie filmowców. Ale to łączenie sprawia, że powstaje magia filmu.

Sposobów łączenia ze sobą dwóch kadrów filmu jest tyle, ilu filmowców na świecie. I każdy ma swoją szkołę. Jedni lubią efekty, drudzy nie. Część osób myśli o przejściach już w trakcie nagrywania, a część po prostu „idzie na żywioł”. I każdy sposób jest dobry. Zależy od projektu, klienta, muzyki, fabuły, dynamiki itd., itp. Co wybrać?

Efekty/przejścia

Czyli tzw. video transitions. Jest ich sporo. Wiele z nich wbudowane jest zapewne w program z którego korzystasz podczas montażu. Warto je znać. Nawet jeśli nie zamierzasz namiętnie z nich korzystać. Bo efekt zastosowany podczas cięcia może diametralnie zmienić ujęcie.

Jestem jednak zdania, że z przejściami trzeba uważać. Zbytnio nie kombinować. Ponieważ za dużo różnych efektów może po prostu zepsuć projekt. Zwłaszcza jeśli kadry zmieniają się szybko, a widz ma mało czasu na oswojenie się z video. Dobrze jest też trzymać się schematu. Jeżeli już stosujesz jeden efekt przejścia, to nie stosuj kilkunastu innych w następnej minucie filmu. Ludzkie oko, które zaakceptuje Twój wybór przejścia po raz pierwszy, za chwilę znowu będzie się musiało przyzwyczaić do innego wyboru. A to rozprasza uwagę. I to bardzo. Dlatego używaj ze sobą soli i pieprzu, a nie czosnku z majonezem (serio – to naprawdę złe kulinarne połączenie).

Bez efektów

To z kolei moja szkoła. Wyznaje zasadę, że kadr powinien obronić się sam. Dlatego Ci, którzy montują w ten sposób spędzają przy komputerze niezliczoną ilość godzin. Szukają idealnego połączenia puzzli. Nie każdy pasuje od razu. Czasem najlepsze przejścia zdarzają się, kiedy jesteś już przy prawie skończonym projekcie. Znasz wtedy dokładnie cały swój B-roll (B-roll: po polsku przebitki – okropne w brzmieniu słowo). Wiesz, że w tej sekundzie filmu to ujęcie z końca będzie jednak pasować lepiej. Przestawiasz. Dopasowujesz. To metoda prób i błędów. Czasem trwa w nieskończoność.

Pamiętaj, że jeżeli masz problem z odpowiednim sklejeniem dwóch kadrów to nie znaczy, że nie znasz się na swojej pracy. Ten problem ma każdy kto choć raz próbował coś zmontować. Dlatego warto mieć swoją szkołę. Swój styl. On pomaga w pomysłach, które już wcześniej gdzieś zastosowałeś. Widzisz je wtedy oczami wyobraźni. To ułatwia pracę.

Myśl kadrami

To umiejętność, którą warto w sobie wypracować. Podczas nagrania w głowie układasz już sobie montaż ujęcia. Przejścia. Efekty. Kończąc nagranie tak naprawdę masz w głowie już cały zmontowany film. Gotowe! … niestety nie, nie zawsze.

Problem zaczyna się, kiedy kilka ujęć zmieni swe miejsce na osi czasu. Z różnych powodów – fabuły, kontekstu, muzyki, klienta. I co wtedy? Cały misterny plan…

Dlatego nie wierzę osobom, które mówią, że kończąc nagrywanie zmontują swój projekt w mgnieniu oka – wszystko przecież siedzi już u nich w głowie. Nie ma tak łatwo. Zwłaszcza, kiedy Twoja wersja nie zgadza się z tym co chciałby klient. I jak wtedy dokonać zmian, skoro według Ciebie wszystko idealnie do siebie pasuje? To często duży problem, zwłaszcza, kiedy nie da się powtórzyć nagrania.

Złoty środek

To po raz kolejny moja szkoła. Myśl kadrami, ale bądź też otwarty na zmiany. Nagraj kilka ujęć tej samej sceny. Być może podczas montażu ta inna wersja będzie lepiej pasować. A pozostałe przydadzą się wtedy, kiedy zmian będzie wymagał klient.

Magia filmu dzieje się podczas cięcia i nie wszystko da się przewidzieć podczas nagrania. Te szczegóły wychodzą dopiero na stole montażowym, kiedy na spokojnie możesz zobaczyć całe swoje nagranie. A efekty? Przejścia? Niech będą jak makijaż. Czynnością, która ma upiększyć wygląd, dodać kolorów. Jeśli pierwotnie nie ma co poprawiać, to efekt i tak będzie marny. Podobnie jest w filmie. Zobacz sam.

Rafał Muskała

Wpis powstał w ramach prowadzonego bloga Studio M. Zobacz więcej na rafalmuskalafilm.pl